1

2

3

4

5

 

Apele szkolne i akademie

Ważnym elementem życia szkolnego są apele i akademie organizowane z okazji rocznic historycznych, świąt państwowych i religijnych oraz dla uczczenia dziadków i rodziców. Są planowane i przygotowywane na kilka dni, a nawet tygodni wcześniej. Zaangażowane w nie są dzieci, uczące się wierszyków i piosenek, oraz nauczyciele, nadzorujący przygotowania, rozdzielający role w przedstawieniach i organizujący próby. Wszyscy wkładają w te przygotowanie wiele energii i pomysłowości. A wszystko po to, by odbiorcy akademii byli z niej zadowoleni. By pozostali uczniowie zostali wprowadzeni w nastrój świąt, by dowiedzieli się czegoś nowego o historii swojej ojczyzny i wspólnie z wykonawcami pośpiewali piosenki lub kolędy. Także po to, by rodzice czy dziadkowie przybyli na występy swoich pociech byli z nich dumni i zadowoleni. Występy przejętych wykonawców są uwieczniane przez aparaty fotograficzne i kamery cyfrowe oraz skrupulatnie opisywane w szkolnej kronice, o ile takowa jest prowadzona. Relacje z każdego tego typu wydarzenia pojawiają się także na stronie internetowej szkoły, jaką coraz więcej placówek posiada. W ten sposób dokumentowane są ważne wydarzenia z życia szkoły. A także obrazowany jest sposób, w jaki szkoła realizuje swoją misję kształcenia patriotycznego, w poszanowaniu tradycyjnych wartości.

Klasowe wyjazdy integracyjne

Troską każdego wychowawcy klasowego powinno być, aby jego podopieczni lubili się między sobą, pomagali sobie nawzajem i porządnie zachowywali się w szkole. Ale aby to osiągnąć, musi zadbać o integrację między nimi. Powinien zachęcać ich do rozmów na godzinach wychowawczych, do dzielenia się opiniami i dyskutowania nad możliwymi do wprowadzenia zmianami. Dobrze by było, aby wychowawca zabierał swoją klasę na ogniska lub na wycieczki, by młodzież mogła się podczas nich dobrze poznać i zaprzyjaźnić ze sobą. Powinien zadbać o to już na samym początku, gdy tylko dostanie nową klasę pod swoją opiekę. Warto na początku roku szkolnego zorganizować wyjazd integracyjny na cały dzień poza miasto, by podczas rozmów i być może uprawiania różnych form aktywności fizycznej, młodzież mogła się zapoznać ze sobą. Taki wyjazd to też dobra okazja do przekazania uczniom podstawowych informacji niezbędnych do przetrwania w szkole i odnalezienia się w niej na początku nauki. Dzięki niemu uczniowie będą też mogli nabrać zaufania do swojej wychowawczyni bądź wychowawcy. W przyszłości nie będą mieli oporów, by zwrócić się do niego o pomoc, jeśli zajdzie taka potrzeba. A i wychowawca lepiej pozna swoich nowych uczniów, zorientuje się, kto ma jaką osobowość i z kim w przyszłości mogą ewentualnie być problemy.

Ściąganie sposobem na zdanie

Plagą polskich szkół podstawowych, średnich oraz wyższych jest ściąganie. Uczniowie i studenci, nie dowierzając własnej wiedzy i umiejętnościom, nagminnie korzystają podczas sprawdzianów z pomocy pseudonaukowych oraz sporządzonych wcześniej mini notatek. Do tego rozwijają system komunikacji między sobą i konsultowania rozwiązań konkretnych zadań. Tu wymagana jest pewna doza inteligencji potrzebna, by właściwie odczytywać nadawane sygnały. Oraz przekonanie co do poziomu wiedzy i dobrego przygotowania osoby, która innym podpowiada. Praktyka życiowa pokazuje, że uczniowie naprawdę zdolni i przygotowani raczej nie są zainteresowani podpowiadaniem inny. Boją się stracić dobrą reputację, na którą długo pracowali. Na Zachodzie ściąganie jest tępione przez władze szkolne; system wzajemnego wsparcia miedzy uczniami nie jest też tak rozbudowany, gdyż traktują oni siebie nawzajem jako potencjalną konkurencję na rynku pracy. W Polsce zaś istnieje niestety społeczne przyzwolenie na ściąganie, także wśród nauczycieli i wykładowców. Jest ono odbierane jako sposób na ułatwianie sobie życia i stanowi dowód na zaradność życiową. Nauczyciele przymykają oko na ściąganie podczas ważnych egzaminów państwowych kierowani chęcią podtrzymania dobrej opinii o poziomie nauczania w danej szkole. O którym przecież świadczy wysoki poziom zdawalności matury czy egzaminu gimnazjalnego.

Budowanie i rozwój relacji między uczniami

O polskiej szkole mówi się, że wychowuje do nieśmiałości. Uczniom trudno jest podtrzymywać relacje w trakcie krótkich, międzylekcyjnych przerw. A bez tego minimum trudno mówić o przeradzaniu się szkolnych znajomości w przyjaźń. Poza tym ławki w klasach ustawione są rzędami tak, że uczniowie siedzą do siebie tyłem. Porozmawiać mogą co najwyżej z sąsiadem, ale głównie po to, by usłyszeć groźbę: Bo was rozsadzę. Takie ustawienie ławek z pewnością jest korzystne dla nauczyciela – uczniowie mają utrudniony kontakt ze sobą, nie rozpraszają się tak na lekcjach, przez co ich prowadzenie jest w ogóle możliwie. Ale ustawienie ławek w półkole, by uczniowie mogli siebie swobodnie widzieć, dałoby im możliwość utrzymywania kontaktu wzrokowego ze sobą – a bez tego nie ma przecież skutecznej komunikacji i wymiany myśli. Budowaniu zaufania służy również wzajemny dotyk. Pochodzący od nauczyciela byłby przekroczeniem bariery intymnej ucznia i mógłby wprawić go w zakłopotanie. Choć i tak niektórzy uczniowie padają ofiarą przesadnie wylewnych nauczycielek, gładzących ich po włosach. Tworzeniu więzi między uczniami służyłby wzajemny dotyk, oczywiście pod kontrolą nauczyciela. Mogło by to dziać się na przykład na zajęciach, na których wykorzystane byłyby elementy dramy, czyli mini przedstawienia. Po jej zakończeniu uczniowie mogliby podzielić się wrażeniami.

Zmiana klasy i szkoły

Pierwszy dzień w nowej szkole zawsze wiąże się z dużym stresem i niepokojem, jak zostanie się odebranym przez nowych kolegów. Niełatwo jest przecież przekonać do siebie w krótkim czasie większą ilość osób. Dodatkowo nowy, nieznany do końca budynek, nowi nauczyciele (każdy z własnym systemem oceniania o klasyfikacji uczniów), nowa, nieznana dotąd droga do szkoły – wszystko to tylko potęguje w uczniu wrażenie niepewności. Zwłaszcza jeśli poprzednią szkołę bardzo lubił, ale musiał ją zmienić z przyczyn od siebie niezależnych, np. z powodu przeprowadzki. Nie ma gotowych recept na przetrwanie trudnych początków w nowej szkole. Dużą pomocą może okazać się wsparcie wychowawcy klasy, w której pojawia się nowy uczeń. Powinien on przedstawić go kolegom, może nawet poprosić o dyskretną opiekę nad nim. Dobrze byłoby, aby nowy uczeń, mimo lęku i być może nieufności, otworzył się na nowych kolegów i w miarę możliwości udzielał informacji o sobie. To pozwoli innym uczniom na poznanie go i, co za tym idzie, akceptację. Z czasem zaczną się pojawiać wspólne tematy do rozmowy i chęć dzielenia się kolejnymi doświadczeniami. Nowy uczeń może sobie pomóc, okazując otwartość wobec innych oraz chęć pomocy. Oczywiście, wszystko w swoich granicach, by nie zostać odebranym jako lizus czy osoba niepewna siebie.

Wakacje i po wakacjach

Stare przysłowie głosi, iż wszystko co dobre, szybko się kończy, a według znanego powiedzenia nic nie trwa wiecznie. Zwłaszcza te momenty w roku, gdy zażywamy zasłużonego wypoczynku. Miesiąc wakacji już za nami i zanim się obejrzymy, trzeba będzie znowu pójść do szkoły. Dla uczniów nie jest to perspektywa zbyt kusząca, gdyż przez dwa miesiące wakacji przyzwyczają się do błogiego lenistwa, późnego wstawania i nieograniczonego dostępu do Internetu. Jednak myśl o spotkaniu szkolnych znajomych może nieco osłodzić uczniom konieczność ponownego pojawienia się w dobrze znanych murach. Będą mogli podzielić się swoimi przeżyciami z wakacji, opowiedzieć o swoich podróżach i przygodach w ich trakcie, pokazać zdjęcia zrobione zagranicą lub w atrakcyjnym turystycznie regionie Polski. Do tych opowieści być może dołączą się bardziej sympatyczni nauczyciele, którym powrót do pracy też przecież nie bardzo będzie się uśmiechać. Tak więc i oni będą chcieli zatrzymać jeszcze na chwilę smak wakacji i chętnie podzielą się własnymi przeżyciami z dwóch letnich miesięcy. Powrót do szkolnych obowiązków może początkowo nie być łatwy, ale pocieszać może fakt, iż osób w podobnej sytuacji jest wiele. Świadomość, że rok szkolny zaczyna się dla tysięcy młodych ludzi powinna pomóc każdemu uczniowi w oswojeniu się z koniecznością powrotu do nauki w szkole.

Szkoła jako układ paratotalitarny

Adepci sztuki nauczania, od bardziej szczerych i trzeźwo myślących prowadzących, słyszą czasem na wykładach z dydaktyki, iż szkoła tak naprawdę jest systemem para totalitarnym. Trudno przejść obojętnie wobec takiego stwierdzenia. Ale faktycznie – w szkole wola i system wartości jednostki (dyrektora) lub niewielkiej grupy osób (grono pedagogiczne) narzucane są dużej liczbie osób. Pożądane sposoby zachowania i postępowania są opisane w regulaminie, a za brak podporządkowania grożą konkretne konsekwencje – nagana, upomnienie lub wydalenie ze szkoły. Czas spędzany przez uczniów w szkole jest ściśle regulowany; są stałe godziny pracy, a czas na przerwę i jego długość są odgórnie narzucone. Tak że uczniowie raczej niewiele mają w tej kwestii do powiedzenia. Niewiele osób wie, że pomysł na ogłaszanie przerw za pomocą przeraźliwego sygnału dźwiękowego (czyli dzwonka) pochodzi z systemu więziennictwa. Już sam ten fakt powinien skłaniać do zastanowienia. Młodzież szkolną traktuje się .trochę przedmiotowo i odbiera się jej szansę na naukę odpowiedzialności i organizacji pracy. Przecież większość uczniów ma zegarki, podobnie nauczyciel, więc mogliby samodzielnie kontrolować czas trwania zajęć, jak to się dzieje na studiach. A tak dzwonek przerywa nauczycielowi w pół słowa, a wrzawa dzieci nie pozwala mu dokończyć np. zadawanie pracy domowej.

Owoce dobrej edukacji młodzieży

Do dziś budzi zdumienie szybkość, z jaką II Rzeczpospolita rozwijała się po ponadstuletnim okresie zaborów. Mimo dużych różnic w poziomie życia w trzech różnych zaborach, odmiennych sposobach administrowania i zarządzania sprawami kluczowymi w każdym systemie, nowo powstałe państwo polskie doskonale prosperowało w nowoczesnej Europie. A wszystko dzięki patriotom, którzy nigdy nie zrezygnowali z marzeń o wolności. Polscy obywatele byli znakomicie wykształceni – wielu z nich studiowało na zagranicznych uniwersytetach – a umiłowanie wiedzy wpajali też swoim dzieciom i dbali o ich staranne wykształcenie. Wielu z tych, którzy budowali niepodległe państwo polskie i dbali o jego rozwój, należało do mniejszości narodowych – niemieckiej i żydowskiej. Mieszkali na polskich ziemiach od pokoleń, zasymilowali się z Polakami i razem z nimi pielęgnowali marzenia o niepodległości. Posyłali swoje dzieci do szkół uczęszczanych przez Polaków, choć nieraz kosztowało ich to wiele wyrzeczeń i upokorzeń (np. ograniczona liczba uczniów pochodzenia żydowskiego w klasie). To właśnie dzięki kształceniu młodzieży odrodzone państwo polskie już od początku miało swe elity potrafiące zadbać o jego rozwój. Solidna formacja moralna i intelektualna, dająca dobre przygotowanie dożycia i wyrabiająca silny charakter, zdaje się być tym, czego tak bardzo brakuje współczesnej młodzieży.

Zadawanie prac domowych

Uczniowie zazwyczaj bardzo nie lubią, jak zadaje im się prace domowe. Narzekają, że materiału jest za dużo, a co bardziej krytyczni głoszą, że całą wiedzę powinno się zdobywać podczas lekcji, a po ich zakończeniu chcą mieć czas dla siebie. Trudno odmówić słuszności takiemu rozumowaniu. W prawdzie nauczyciele twierdzą, że zadana praca domowa pozwala uczniom na zastosowanie wiedzy wyniesionej ze szkoły, a im samym – na ocenę stopnia zrozumienia i przyswojenia przez uczniów przekazywanych im wiadomości. Ale aby młodzież miała na to siły, to znaczy: aby chętnie się uczyła i chłonęła nowe wiadomości, musi być wyspana i wypoczęta. Musi mieć czas na życie rodzinne i spotkania z przyjaciółmi, musi jakoś odreagować szkolne stresy i niepowodzenia na basenie, na rowerze czy na kręglach. Choćby na spacerze. Wielu młodym pracownikom wpaja się zasadę równowagi między życiem zawodowym i prywatnym, dlaczego więc nie zastosować jej także w przypadku młodzieży szkolnej? Przecież im także ta równowaga jest potrzebna, zwłaszcza w trudnym i burzliwym okresie dojrzewania. Działania dobrych nauczycieli powinny iść w kierunku odciążania uczniów, a nie ich obciążania pracami domowymi. Są państwa, w których w ogóle ich się nie zadaje, a wiedza uczniów jakoś specjalnie na tym nie cierpi. Wszystko jest kwestią dobrej woli nauczających i dobrej organizacji lekcji.

Nauka po lekcjach

Zajęcia w szkole dostarczają podstawowych informacji z każdej dziedziny wiedzy znanej człowiekowi. Ale wiadomo, że suche fakty i dane to nie wszystko, i czasem chciałoby się przekonać się samodzielnie o prawdziwości jakiegoś twierdzenia lub zrozumieć złożoność reakcji chemicznych. Temu powinny służyć kółka zainteresowań tworzone w szkole i zajęcia pozaszkolne. W ramach takich spotkań młodzi ludzie mogą wykonać eksperyment, na który zabrakło czasu podczas lekcji, zadać dodatkowe pytania, pogłębić wiedzę na temat interesującego ich zagadnienia lub przećwiczyć wykonywanie bardziej skomplikowanych obliczeń. Daje im to poczucie, że zdobywanie wiedzy może być pasjonującą i wciągającą przygodą. A do tego mają satysfakcję, że ich wysiłek w naukę jest dostrzegany i doceniany. Dla nauczycieli takie zajęcia to przyjemność obcowania z uczniami naprawdę zainteresowanymi zdobywaniem wiedzy z danej dziedziny, ambitnymi i ciekawymi świata. W ich zaciekawieniu i zaangażowaniu mogą odnaleźć ślad własnej, dawnej pasji, która zawiodła ich na studia, a potem z powrotem sprowadziła w szkolne mury, by zdobytą wiedzą podzielić się z innymi. Korzyści z tych zajęć odnoszą także rodzice, nawet jeśli muszą za nie zapłacić. Wiedzą, że ich pociecha pożytecznie spędza wolny czas i rozwija się, zamiast korzystać z Internetu i przebywać w tworzonej tam, wirtualnej rzeczywistości.